1 czerwca 2012

Audiobook "Nim nadejdzie mróz" Henning Mankell


Henning Mankell
Nim nadejdzie mróz
audiobook
Biblioteka Akustyczna, 2012


Z wielką radością podeszłam do kolejnej powieści Mankella, zwłaszcza, że ostatnim razem tak mocno mnie zachwyciła. Kurt Wallander szybko stał się moim kryminalnym ulubieńcem, bo jego śledcze historie zaspokajają wszystkie czytelnicze pragnienia. Tym razem Kurt ustępuje miejsca swojej córce, Lindzie, która podążając za swoim ojcem pragnie wkroczyć w szeregi policji. 

Linda jest już o krok od zdobycia munduru. Jeszcze zanim go na siebie włożyła, już ma okazję zmierzyć się z pierwszymi wyzwaniami. Najpierw płonące łabędzie, potem podpalona krowa. Jej przyjaciółka znika, a kobieta, która tamta prawdopodobnie znała, zostaje zamordowana w brutalny sposób. Kurt, wraz ze swoją córką, rozwiązują te i kolejne zagadki, które w szybkim tempie narastają i stają się coraz bardziej zawiłe. 

Kurt Wallander tutaj usuwa się odrobinę, a główną rolę odgrywa Linda. Moim zdaniem jednak nie ujmuje to niczego powieści Mankella. Wręcz przeciwnie - Kurt w roli opiekuna - nie tylko Lindy jako córki, ale też jako przyszłej policjantki spisuje się znakomicie. Nawet, jeśli co chwilę wybuchają między nimi kłótnie, bo Kurt chce przecież, aby poczekała jeszcze te kilka dni aż naprawdę zostanie policjantką. Z drugiej strony Kurt jest tu wciąż mocno obecny. Mimo że to Linda jest teraz na pierwszym planie, on wciąż ma wiele do powiedzenia.

Linda - dziwnym trafem - na te kilka dni przed wielkim dniem, już może wpisać na swoje konto pierwsze śledztwa. Mimo wszelkich sprzeciwów ojca, nie potrafi w spokoju czekać i robi wszystko, aby dojść do prawdy. Ukończenie szkoły policyjnej jednak nie przygotowało ją na tak makabryczne widoki, z jakimi się spotkała. Czasem do głosu dochodziły wątpliwości i trudno było z nimi walczyć.

„Nim nadejdzie mróz” to nie tylko historia kryminalna, ale także relacje pomiędzy Kurtem, Lindą, a  jej matką, Moną, która związała się już z innym mężczyzną. Tutaj, jak w śledztwach, także nie jest łatwo. Często dochodzi tu do kłótni, a stosunki ich trudno uznać za ciepłe. Kurt wielokrotnie poddaje się furii i wybucha nieopanowanym gniewem. Linda, chociaż ojciec wciąż często na nią naskakuje i poucza, coraz częściej zauważa jego zmęczenie. 

Z zapałem podeszłam do tej powieści Mankella, pamiętając jak świetnie lektor, Leszek Filipowicz, sprawdził się w swojej roli. Czytana przez niego książka zdecydowanie nabiera barw dzięki intonacji, która idealnie pasuje do Kurta Wallandera. Słucha się tego z rosnącym zaciekawieniem, odkrywając kolejne tropy prowadzące do celu.

Mankella nie sposób nie pokochać za postacie, które stworzył. Już sama Szwecja, gdzie powstają przecież najlepsze kryminały, zapewnia nam dobrą rozrywkę. Dołączając do tego Kurta wraz z jego córką, Lindą, mamy już godziny historii z dreszczykiem i niezapomnianych emocji. Polecam gorąco!

Tytuł oryginalny: Innan frosten
ISBN: 978-83-63162-40-5
Nośnik: 2 CD MP3
Czas nagrania: 19 godz.
Cena okładkowa: 49,90 zł

A ja zapraszam ponownie do konkursu, w którym wciąż możecie wygrać audiobook Aleksandry Marininy "Za wszystko trzeba płacić" oraz Henninga Mankella "Nim nadejdzie mróz". Zapraszam do zakładki KONKURS! po szczegóły! :)


28 maja 2012

"Martwy i nieobecny" Charlaine Harris


Charlaine Harris
Martwy i nieobecny
Wydawnictwo MAG 2012


"Martwy i nieobecny" to już dziewiąty tom (nie licząc wydanego w międzyczasie zbioru opowiadań) serii o Sookie Stackhouse, telepatce z Bon Temps. Książka stała się podstawą dla popularnego serialu telewizyjnego transmitowanego przez stację HBO pod tytułem "Czysta krew".

Sporo czasu minęło od momentu, kiedy wampiry na całym świecie ujawniły swoją obecność. Ponieważ po wielu trudach ich sytuacja w miarę się ustabilizowała, podobnej sytuacji zapragnęli także inni. Zmiennokształtni w końcu postanowili pokazać światu swoje prawdziwe oblicze. Ludzie jednak nie są zadowoleni. Wampiry budziły w nich strach, a fakt, że ich przyjaciele okazują się być zmiennymi, budził grozę i niechęć. Kiedy za barem „U Merlotte'a” zostaje ukrzyżowana pumołaczyca, Sookie podejrzewa, że to skutek Wielkiego Objawienia. Tymczasem okazuje się, że zabójca nie jest jedynym i najgorszym niebezpieczeństwem, które nadchodzi.

Kolejne tomy układają się w niezły stosik, który pięknie wygląda na półce. Trudno jednak powiedzieć to samo o treści. Początkowe tomy o Sookie miały w sobie jakąś świeżość, a tutaj mamy nic innego niż wielki brak pomysłu. Tak jak ostatnim razem nie dzieje się tu wiele, przynajmniej z pewnego punktu widzenia. Harris bowiem wplotła tutaj bardzo wiele zdarzeń, z których większość jednak niczym nie zachwyca. Mamy więc tutaj natłok, bez wartej uwagi treści. Czyli tak jakby nie było tu nic.  

Bohaterowie, którzy z początku byli zachwycający (bo kto nie uwielbiał Erica?), są już całkowicie bezbarwni. Gdzieś uleciał cały ten ich urok, zmienili się, czy może Harris nie pamięta już, że to, jakimi ich stworzyła było doskonałe? Eric już nie zachwyca, a zwyczajnie zanudza, Billa prawie wcale nie ma, a Sam, jak to zwykle bywa, pojawia się tylko tedy, by wspomnieć Sookie, jak bardzo nie popiera jej kontaktów z wampirami. 

Pomysł na tom właściwie był ciekawy. Zmiennokształtni w końcu byli w Bon Temps od samego początku serii i można było się spodziewać, że w końcu ujawnią się, jak wampiry. To było nieuniknione i oczekiwane. Nie było tu jednak takiego bumu, zachwiania, jak w pierwszym przypadku. Działo się to dość spokojnie, a dopiero ukrzyżowana pumołaczyca wprowadziła mały zamęt. Z drugiej strony mamy przecież jeszcze inne istoty, które do tej pory pozostają w ukryciu. Byłoby już przesadą, gdyby wszystkie po kolei się ujawniały. Można by tak bez końca...

Sądzę, że kolejne tomy serii o Sookie nie przyniosą już nic nowego. Jedyne pytanie, które jeszcze może nurtować, to kogo Sookie wybierze ostatecznie? Naprawdę ciężko przebijać się do tej odpowiedzi przez tomy, który straciły już całą swoją magię. Całe szczęście, że serial ma się dobrze i mam nadzieję, że nadchodzący 5 sezon zaskoczy. Odradzam lekturę, polecam usiąść i oglądać...:)

Tytuł oryginalny: Dead and Gone
ISBN: 978-83-7480-235-2
Ilość stron: 365
Cena okładowa: 35 zł

26 maja 2012

"Myślę, więc nie jestem" Anna Pliszka


Anna Pliszka
Myślę, więc nie jestem
Warszawska Firma Wydawnicza, 2011


Anna Pliszka urodziła się i wychowała w małym miasteczku niedaleko Bydgoszczy. W Warszawie zajęła się tematem samobójstwa i to zagadnienie podejmuje w swojej debiutanckiej książce „Myślę, więc nie jestem”. W przygotowaniu kolejna zaskakująca, przesycona realistycznym ulicznym światem powieść „Transformacja”.

Asia po śmierci swojego ukochanego czuje się zagubiona. Podejmuje próby samobójcze, jednak nigdy nie potrafi doprowadzić ich do końca. Boi się żyć i boi się umierać. Sytuacja w domu jej nie pomaga. Nie ma w nikim wsparcia, wydaje się jej, że wszyscy uważają ją za ofiarę losu. Pewnego dnia nawiązuje internetowy kontakt z Synapsis - kobietą z pewnego forum. Od tego czasu Asia zaczyna czuć, że nie wszystko stracone. Ma kogoś, kto w nią wierzy. Chociaż walka z samą sobą jest trudna i wielokrotnie upada, ratunek zdaje się być coraz bliżej niej...

„Myślę, więc nie jestem” to książka poruszający bardzo delikatny temat prób samobójstwa. Bohaterka nie potrafi pogodzić się z przeszłością, która nieustannie ją dogania. Kolejne dni, miesiące, żyje tak, jakby nie żyła. Zamyka się w swoim domu i w sobie. Odizolowuje się od całego świata, od przyjaciół, uznając, że to oni odeszli, kiedy ich najbardziej potrzebowała. Praktycznie z nikim nie rozmawia, czuje, że nie ma po co żyć. Coś wciąż ją jednak powstrzymuje.

Książka ma formę wiadomości mailowych wysyłanych od Asi do jej internetowej znajomej Synapsis. W nich bohaterki opowiadają sobie nawzajem swoje życie, doradzają sobie i pomagają, jak to tylko możliwe. Asia mail po mailu odkrywa siebie, przedstawiając swoją historię, to dlaczego jej życie straciło wszystkie barwy. Synapsis jest dla niej ratunkiem, bo tak doskonale ją rozumie.

To wspaniała opowieść o tym, że życia potrafi zacząć się tam, gdzie już nastał jego koniec. Historia Asi jest poruszająca, zmagania jej ukochanego z chorobą doprowadziły ją na sam kraniec życia, aż ostatecznie pozbawiły sensu wszystkiego. Ta historia uświadamia, że człowiek może podnieść się z najgłębszych emocjonalnych upadków, wprawiając w ruch mechanizmy obronne, tak bardzo nieprawdopodobne. Książka ma niecałe 200 stron, a znajduje się na niej więcej wartościowych słów niż w innych grubych powieściach. Pouczająca, wspaniała, realistyczna do granic możliwości z zaskakującym zakończeniem. Polecam z całego serca!


ISBN:978-83-7805-108-4
Ilość stron: 168
Cena okładkowa: 30 zł

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję:)

21 maja 2012

Audiobook "Za wszystko trzeba płacić" Aleksandra Marinina

Aleksandra Marinina
Za wszystko trzeba płacić
Biblioteka Akustyczna 2012
audiobook


Aleksandra Marinina to rosyjska pisarka, autorka powieści kryminalnych, pochodząca ze Lwowa. Ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Moskiewskim, ale pracowała też w milicji, gdzie zajmowała się działalnością edukacyjną i prowadzeniem prac badawczych w dziedzinie kryminologii. Niewątpliwie to zainspirowało ją do stworzenia popularnej kryminalnej serii. Cykl powieści o Anastazji Kamieńskiej składa się z 26 powieści. Na jego podstawie rosyjska telewizja NTW, zrealizowała serial telewizyjny pt. "Kamieńska".

W jednej z moskiewskich klinik pacjentom podaje się preparat o niezwykłych właściwościach. Nie ma on za zadanie ich uleczać, bo pacjenci nie są chorzy. Cierpią na swego rodzaju niemoc twórczą, pewien zastój intelektualny, który nie pozwala im dokończyć tego, co zaczęli. Lek im podawany ma wzmocnić aktywność ich umysłów. Zamierzony efekt osiągany jest szybko, spod ich rąk wychodzą prawdziwe dzieła. Jedynym skutkiem ubocznym jest to, że pacjenci umierają, gdy uporają się ze swoim problemem.

Marinina przedstawia nam solidnie skonstruowaną kryminalną łamigłówkę. Tutaj wydarzenia piętrzą się i przeplatają, przez co coraz trudniej jest nam dociec prawdy. Duża ilość bohaterów wprowadza mały zamęt, który do pewnego momentu trudno jest uspokoić. W końcu jednak wszystko zaczyna nabierać barw, a my stajemy się coraz bliżsi odkrycia prawdy wraz ze śledczą Anastazją Kamieńską.

Historia wciąga już od pierwszych chwil. Bohaterowie prowadzą między sobą grę i próbują odkryć, komu należy wierzyć, a komu nie. Nie mają znaczenia przypadkowe ofiary, nawet dzieci. Jeśli zjawiły się w nieodpowiednim miejscu i czasie, musiały zginąć. Zwłaszcza, jeśli droga do mordercy i tak miała być niemożliwa do odkrycia. Najbardziej zapadały mi w pamięć kobiety. To często były twarde charaktery, które - chociaż wiązały się z mężczyznami niebezpiecznymi - umiały postawić na swoim. Ogromnie podobało mi się przedstawienie stosunków społecznych między kolejnymi postaciami. Mężczyźni uwikłani w romanse i ich kochanki posiadające kolejnych mężczyzn. Poza tym lekarze bez skrupułów, którzy próbują wykraść recepturę od wdowy zmarłego naukowca. Cała masa kłamstw i obłudy, która miała zawsze jakiś cel, wydobycie informacji, kosztem wszystkiego.

Intryga kryminalna jest tutaj bardzo bogata, przez co lektura jest dość długa. Książka to podobno, jak na Marininę, prawdziwy „grubas”, audiobooka natomiast słucha się z nieustającym zainteresowaniem. W sam raz na dłuższe, nużące podróże i chwili, gdy nie ma chwili, by w spokoju usiąść i poczytać.

To było moje pierwsze spotkanie z oficer śledczą Anastazją Kamieńską. Żałuję, że nigdy wcześniej nie miałam okazji poznać jej zmagań z moskiewska przestępczością, a - jak się okazuje - jest ona w Polsce bardzo popularna. W kryminałach często brakuje mi kobiety - przebiegłej i inteligentnej, która równie dobrze jak mężczyźni wpasuje się w intrygę pozornie nie do rozwiązania. Marinina zdecydowanie zaspokaja to pragnienie!

Tytuł oryginalny: За всё надо платить
ISBN: 978-83-63162-34-4
Czas nagrania: 16 godz. 15 min.
Nośnik: 1 CD MP3
Cena okładkowa: 34,90 zł
A ja zapraszam już teraz do konkursu, w którym możecie wygrać audiobook Aleksandry Marininy "Za wszystko trzeba płacić" oraz Henninga Mankella "Nim nadejdzie mróz". Zapraszam do zakładki KONKURS! po szczegóły! :)

17 maja 2012

"Wielki marsz" Stephen King

Stephen King (piszący jako Richard Bachman)
Wielki marsz
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

wydanie kieszonkowe


Stephen King to dla mnie niekwestionowany król powieści. Pochłaniam wszystko, co napisze. Wszystko, co napisze, uwielbiam. Do tej pory to niemal trzydzieści książek, czy to zbiorów opowiadań, jako King czy jako Bachman. Dla mnie wciąż za mało, zwłaszcza, kiedy wiem, ile jeszcze jego książek przede mną. Tematy, które porusza niezmiennie mnie zadziwiają. Trudno uczynić coś z niczego. Jemu zawsze się to udaje.

Mroczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych. Co roku setka chłopców zostaje wybrana spośród chętnych do uczestniczenia w Wielkim Marszu na wiele, wiele kilometrów. Meta bowiem będzie dopiero tam, gdzie z wycieńczenia umrze ostatni z nich. Ray Garraty jest jednym z tych „szczęśliwców”, którzy wezmą udział w corocznej rozrywce tłumów. Pełny sił i chęci, wyrusza z innymi, biorąc udział w najbardziej nieczułym i nieludzkim widowisku.

Taka wizja świata wykracza jednak poza granice Stanów, dotyczy wszystkich. Śmierć jako rozrywka to temat, który wciąż zyskuje na aktualności. Ludzi przestają bawić zwykłe rzeczy, a śmierć za każdym razem jest inna. Wiwaty na widok umierających? Tutaj otrzymywał je każdy z tych młodych chłopaków. Przez kilkaset kilometrów szli, ocierając się o śmierć. Zasady marszu były proste. Musisz iść. Jeśli się zatrzymasz lub zwolnisz dostajesz upomnienie po upływie pół minuty. Upomnienie zostaje wymazane po godzinie marszu. Trzy upomnienia dają ci ostatnią szansę na ponowny powrót na trasę. Potem dostajesz czerwoną kartkę. Od żołnierzy z karabinami maszynowymi.

Przez cały czas od śmierci dzielą ich tak naprawdę tylko dwie minuty. Tutaj co chwilę ktoś umiera. I to kilkakrotnie. Idąc tak wiele kilometrów uczestnicy zamykają się najpierw w sobie, nie patrząc już nawet przed siebie, tylko pamiętając o tym, żeby stawiać jedną stopę za drugą i poruszać się minimum 6 km/h. Są już martwi, chociaż idą dalej. Dręczy ich głód, bo to, co dostają im nie wystarcza, a także choroby i kontuzje. Nikogo jednak nie obchodzi zapalenie płuc, skurcz w nodze, ani pęcherze na stopach. Muszą iść, aby ludzie mogli ich oglądać.

To chyba moja ulubiona książka Kinga pod pseudonimem Bachmana. Pod jednym względem podobny temat zawarł w „Uciekinierze” - tam też śmierć była zabawą, a człowiek zabawką. King podsuwa nam wizję, która zmusza nas do zastanowienia się, dokąd nasz świat zmierza. Śmierć nie powinna nigdy stać się rozrywką, bo to upadek człowieczeństwa. Tutaj nie tylko widownia  z zapałem oglądała, jak umierają. Uczestnicy, choć sami bali się swojej śmierci, byli już całkowicie obojętni na wystrzały karabinów tuż za ich plecami. Numer 58, mówili, myślałem, że padnie szybciej.

Tytuł oryginalny: The Long Walk
ISBN: 978-83-7839-136-4
Ilość stron: 343
Cena okładowa: 12,9 zł (wydanie pocket)